Zanim usłyszycie moje zdanie, to posłuchajcie najpierw kilku opinii prosto ze Steama: „Właśnie wyszedł remaster Wiedźmina 3. Tymczasem ja, 30 letni mężczyzna, jestem tutaj i robię śliczne sukienki zamiast zabijać potwory.” „Jestem nastoletnim chłopakiem, który zazwyczaj gra w roguelike akcji, nawet przez sekundę nie myślałem, że pogram w to dłużej niż 20 minut. Minęły 3 godziny, jest 1:30 w nocy i straciłem cały majątek tworząc sukienkę na pogrzeb.” „Uzależniająca i uspokajająca. Z mężem robimy sobie bitwy o to kto uszyje lepszą sukienkę.”
Jeśli chociaż pobieżnie przejrzycie sekcję opinii to zobaczycie, że sukienki szyją wszyscy. Od pracowników branży stalowej w Alabamie po małe dziewczynki. Kobiety, które kochają modę i sukienki i te, które ostatnio falbany nosiły na imieninach cioci w latach 90. Ojcowie i córki, chłopaki w przerwie od Doty, emo buntowniczki i prawdziwe krawcowe. I doskonale rozumiem czemu.
Zacznijmy od fabuły. Ta nie jest skomplikowana i odbywa się w całości w dialogach z naszymi klientkami i w okazjonalnych artykułach lokalnej gazety. Na początku postaci sprawiają raczej wrażenie archetypowych elementów tła, ale szybko okazuje się, że mają swoje drugie, a czasami i trzecie dno. Fabuła w interesujący sposób wspiera główny haczyk tej gry, czyli samo tworzenie sukienek.
A to zaczynamy w szkicowniku, gdzie możemy wybrać krój. Falbany, wycięcia, plisy, kołnierze. Z rękawem czy bez? Następnie otwieramy katalog materiałów i tam dopiero dopadnie nas zawrót głowy. Bawełna, wełna, jedwab, wszystkie kolory tęczy, gładkie i we wzory, koronki, cekiny, gradienty, a to jeszcze nie wszystko, bo pod drugą zakładką czają się akcesoria. Przydałaby się może jakaś broszka albo wstążka. Chcecie doszyć tasiemkę albo stworzyć mozaikę kamieni szlachetnych? Proszę bardzo. Ogranicza was tylko budżet, wyobraźnia i czas w realnym świecie.
Jak już skończycie projekt to musicie wyciąć elementy według kroju i, najlepiej, przy okazji stracić jak najmniej materiału. Potem pozostaje wszystko poprzypinać, pozszywać, wykończyć et voila. Kreacja gotowa.
Każdy element, który wybierzecie będzie wpływał na to czy sukienka wpisze się w wymagania klientki. Niektóre poproszą o ubiór wieczorowy, taki z charakterem, trochę wyzywający i absolutnie bez żółtego. Przy następnej okazji mogą potrzebować czegoś odpowiedniego do wyczynów na świeżym powietrzu albo czegoś prostego, odpowiedniego do pracy. Jeśli jednak chcecie tworzyć bez żadnych narzuconych z góry wymagań to możecie uszyć coś swojego pomiędzy zleceniami.
Ostrzegam, to mocno wciągająca produkcja. Jak już zaczniecie to prawdopodobnie wyjdziecie z atelier dopiero po kilku godzinach. Potem warto sobie dawkować sesje w pracowni, bo to idealna gra, żeby trochę odpuścić i twórczo się pobawić. Myślę, że będzie doskonała dla wypalonych artystów i jako odskocznia od ubijania potworów. Być może kochacie szyć, ale z jakiegoś powodu maszyna kurzy się w kącie, wtedy ta gra będzie doskonałą namiastką ukochanego hobby. Być może igłą to potraficie się tylko ukłuć i nie odróżniacie jedwabiu od juty, i tak spróbujcie, może się okazać, że odnajdziecie w sobie niespodziewaną iskrę. Dressmaker dostaje bardzo mocne 9/10, myślę, że spokojnie aktualizacjami wkrótce dotrze do dziesiątki w swojej kategorii.