Gdy podjechały czołgi, mieliśmy tylko godzinę żeby się spakować i wyjechać - mówi Witalij, wychowawca z sierocińca pod Zaporożem na Ukrainie. 120 sierot z terenu objętego wojną dotarło do Domu Wczasowego "Szafir" w Moryniu. Jechali do polski 3 dni.
- Musieliśmy uciekać. Tam pół miasta już nie ma, jest wojna. Strzelają, czołgi idą, ataki rakietowe. Dzieci bardzo się bały - mówi Witalij.
Tomasz Zalewski - dyrektor Domu Wczasów Dziecięcych Szafir w Moryniu mówi, że jego placówka prócz zakwaterowania zapewni dzieciom z sierocińca opiekę medyczną i edukację.
- Wczorajszy dzień wyglądał tak, że ich aklimatyzowaliśmy w nowym miejscu. Dostali swoje pokoje, pełne wyżywienie, zakwaterowanie. Teraz jest okazja, żeby podziękować wszystkim ludziom z Morynia i okolic. Natychmiast pojawili się wolontariusze czy lekarze. Osoby zaczęły przynosić rożne rzeczy, które od razu rozdawaliśmy dzieciom. One przyjechały tylko z plecakami - mówi dyrektor.
Tomasz Zalewski docelowo zamierza przyjąć do Domu Wczasowego "Szafir" 180. dzieci z ukraińskich sierocińców.