Radio SzczecinRadio Szczecin » Region

Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Fot. Mateusz Papke [Radio Szczecin]
Wybory zostały sfałszowane, a Łukaszenka nie liczy się z opozycją i łamie prawo - mówili Białorusini mieszkający w Szczecinie, którzy przyszli w niedzielę na Jasne Błonia, aby wziąć udział w pikiecie solidarnościowej z Białorusią.
Niedzielnie wybory w tym kraju, ponownie wygrał Aleksandr Łukaszenka, ale - według opinii obserwatorów i ekspertów - zostały one sfałszowane. Od niedzieli - niemal w całej Białorusi - odbywają się protesty i starcia z milicją.

Kaciaryna Bychak, która od 12 lat mieszka w Polsce, jako studentka prawa, za działalność niepodległościową była wielokrotnie zatrzymywana i wyrzucona z uczelni mimo tego, że była najlepszą studentką na roku.

- Jesteśmy tutaj, ponieważ mieszkamy tutaj, jako Białorusini, ale też już szczecinianie. Próbujemy okazać swoje wsparcie w sprawie tego, co się dzieje w Białorusi. Obecnie internet jest zablokowany, nie ma dostępu do mediów, nie ma dostępu do mediów społecznościowych, nie wiemy tak naprawdę do końca, co się obecnie dzieje, gdzie są ludzie. Cały Mińsk, cała stolica Białorusi jest zablokowana przez wojsko i przez milicję, żeby nie dopuścić do akcji protestu. Byłam studentką pierwszego roku prawa Białorusi. Tak naprawdę byłam najlepszą na swoim roku. Zaangażowałam się jeszcze w liceum w działania niepodległościowe i natychmiast byłam zatrzymywana. Miałam między innymi przeszukania u mnie w domu - mówi Bychak.

W akcji solidarnościowej na Jasnych Błoniach brał udział Olek Mameńka, który od trzech lat mieszka w Polsce. Choć wyjechał z Białorusi, bo stracił pracę, to podkreślał, że nie bieda i bezrobocie jest tym, co najgorsze w jego kraju.

- Mamy tysiące dowodów o fałszowaniu wyborów, o tym, że są podstawy do usunięcia kandydatury Aleksandra Łukaszenki. Przez to, że on w sposób przestępczy utrzymuje władzę, są też podstawy do śledztwa. Cała grupa przestępcza działa na Białorusi i wiemy, że on już niby wygrał, a tak naprawdę nikt nie liczył tych głosów - mówi Mameńka.

- Jestem przedstawicielem Ruchu Solidarności "Razem". Dla Polaków jest chyba najistotniejsze, żeby wiedzieć, że w ciągu roku 2000 mieliśmy jedną z największych inflacji w świecie. W ciągu tego czasu prawie nie było podwyżek minimalnej pensji, minimalnych wynagrodzeń, minimalnej emerytury - opowiada obywatel Białorusi.

- Naprawdę wynagrodzenia są tak minimalne, że to jest nawet śmiech mówić o tym. Moja babcia, która przez trzydzieści lat pracowała jako dyrektorka szkoły ma emeryturę w wysokości 70 euro. Ceny żywności - takie podstawowe koszta - są porównywalne do tych w Polsce - dodaje jedna z obecnych na miejscu kobiet.

Niedzielna pikieta na Jasnych Błoniach została zorganizowana przez Amnesty International. Choć przyszło na nią kilkadziesiąt osób, organizatorzy poprosili zebranych, aby się rozeszli ze względy na rozporządzenie rządowe zakazujące spontanicznych zgromadzeń w związku z drugą falą pandemii.
- Cały Mińsk, cała stolica Białorusi jest zablokowana przez wojsko i przez milicję, żeby nie dopuścić do akcji protestu - mówi Byczek.
- Cała grupa przestępcza działa na Białorusi i wiemy, że on już niby wygrał, a tak naprawdę nikt nie liczył tych głosów - mówi Mameńka.
Relacja Tomasza Duklanowskiego [Radio Szczecin]

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty