Trochę Kultury
Radio SzczecinRadio Szczecin » Trochę Kultury
Zwyciężczyni Gryfii 2020, Agnieszka Dauksza. Fot. materiały promocyjne organizatora
Zwyciężczyni Gryfii 2020, Agnieszka Dauksza. Fot. materiały promocyjne organizatora
"Dauksza próbuje wypełnić postać Jaremianki, ożywić ją. „Ona nie poruszy się beze mnie” – pisze. Ubiera ją w emocje i uczucia, ale też zapachy i kolory, by w pewnym momencie stać się jej własnym głosem. Autorka i bohaterka książki zaczynają się przenikać. Następuje proces scalania. „Zmieniałam się podczas czytania o Marii Jaremie” – przyznaje Agnieszka Dauksza. Ale przecież wszelka interpretacja biograficzna zawsze jest zaangażowana i subiektywna. Wpływ Jaremianki na ostateczny kształt swojej biografii dowodzi jeszcze czegoś więcej: siły kobiecej energii, bez względu na czas i miejsce." To fragment laudacji wygłoszonej przez przewodniczącą jury Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej dla Autorki Gryfia 2020, Joannę Laprus - Mikulską. Agnieszka Dauksza zwyciężyła dziewiątą edycję Gryfii. Jury uhonorowało pisarkę za "Jaremiankę", biografię Marii Jaremy, jednej z najzdolniejszych i najbardziej charyzmatycznych artystek XX wieku. W tym roku do tej nagrody - prócz Agnieszki Daukszy - nominowane były: Magdalena Grochowska za "W czasach szaleństwa" oraz Barbara Sadurska za "Mapę".
O tegorocznej edycji konkursu z Joanną Laprus-Mikulską i Alanem Sasinowskim, członkami jury Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej dla Autorki Gryfia 2020 rozmawia Agata Rokicka.
Wojciech Pszoniak podczas Festiwalu Książki Słuchanej w Szczecinie w 2014 roku. Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
Wojciech Pszoniak podczas Festiwalu Książki Słuchanej w Szczecinie w 2014 roku. Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
19 października wieku 78 lat zmarł Wojciech Pszoniak, znakomity aktor. Powiedział kiedyś: "Rodzice wychowywali mnie w przekonaniu, że Polska jest najlepszym i najpiękniejszym krajem. Dzięki podróżom po świecie zrozumiałem, że to nie do końca prawda, że są kraje piękniejsze i zasobniejsze. Ale miłość do ojczyzny jest jak miłość do matki."
Jego ról teatralnych i filmowych nie sposób zliczyć, ale były takie, które na zawsze zapadły w pamięci widza. Zagrał w "Sprawie Dantona" w Teatrze Powszechnym. Jego Robespierre był jedną z największych kreacji aktorskich lat 70, potem także w wersji filmowej. Interesująco zagrał także Randleya Mac Murphy w "Locie nad kukułczym gniazdem" Dale'a Wassermana.
Lata 70. to także okres wybitnych ról Pszoniaka w filmach Wajdy. W 1972 był Dziennikarzem/Stańczykiem w ekranizacji "Wesela" Wyspiańskiego i Jeszuą w "Piłacie i innych" na podstawie Michaiła Bułhakowa, a w 1974 Morycem Weltem w "Ziemi obiecanej" według Władysława Reymonta.
Wspomnienie przygotowała Katarzyna Wolnik-Sayna. Usłyszymy też głos Wojciecha Pszoniaka z bogatego archiwum Radia Szczecin.
Mat. promocyjne organizatora
Mat. promocyjne organizatora
Koncertem w Muzeum Narodowym w Szczecinie rozpoczął się wczoraj (25 października) XVII Szczeciński Festiwal Muzyki Dawnej "Beethoven non plus ultra 2020". Przed nami jeszcze 4 koncerty, z finałowym - 7 listopada. Na tę podróż po muzycznym świecie Ludwiga van Beethovena (z wycieczkami do przeszłości i przyszłości) zaprasza Fundacja Akademia Muzyki Dawnej. O artystycznych i organizacyjnych założeniach festiwalu z jego dyrektorem, Pawłem Osuchowskim rozmawia Agata Rokicka.
Orkiestra Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod batutą Norberta Twórczyńskiego. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Orkiestra Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod batutą Norberta Twórczyńskiego. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Orkiestra Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod batutą Norberta Twórczyńskiego. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Orkiestra Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod batutą Norberta Twórczyńskiego. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Orkiestra Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod batutą Norberta Twórczyńskiego. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Orkiestra Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod batutą Norberta Twórczyńskiego. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Norbert Twórczyński – dyrygent przyjmuje owacje publiczności. Fot. [Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie]
Norbert Twórczyński – dyrygent przyjmuje owacje publiczności. Fot. [Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie]
Piątkowy koncert (23.10.2020) Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie z cyklu „Grandioso", bezsprzecznie mógł zaspokoić gusta melomanów. Na wieczór złożyły się bowiem: Balli na orkiestrę kameralną słynnego włoskiego kompozytora Nino Roty, 10 tańców polskich na orkiestrę kameralną Witolda Lutosławskiego i Symfonia nr 4 A-dur op.90 „Włoska" niemieckiego twórcy epoki romantyzmu Felixa Mendelssohna Bartholdy'ego.
Przy okazji dzieła Mendelssohna warto dodać, że muzyk był związany ze Szczecinem, gdyż to właśnie w naszym mieście dał swój pierwszy publiczny koncert, dokładnie 20 lutego 1827 roku. Z kilkudniowego pobytu osiemnastoletni kompozytor zachował doskonałe wspomnienia i wyruszył stąd na podbój europejskich scen muzycznych. Jego dzieła przyjmowane były i są z ogromnym aplauzem, stawały się także tematami rozpraw o muzyce. Wśród nich dywagowano m.in., na ile symfonia „Włoska" jest naprawdę włoska, a na ile tylko napisana z myślą o Włoszech. Dyskusja ta rozgorzała jeszcze za życia Mendelssohna (analogicznie było z jego symfonią „Szkocką"). Dość stwierdzić, że sam kompozytor podobno wpadł w olbrzymią furię, kiedy w jednym z programów koncertów w końcu pomylono symfonie „Włoską" i „Szkocką". Od tego czasu stał się wielkim przeciwnikiem programowości w muzyce.
Piątkowy koncert zorganizowany w pełnym reżimie sanitarnym wykonali szczecińscy symfonicy pod batutą Norberta Twórczyńskiego, absolwenta Akademii Muzycznej w Poznaniu na kierunku dyrygentura symfoniczna i operowa w klasie prof. Jerzego Salwarowskiego oraz Akademii Sztuki w Szczecinie (edukacja muzyczna - specjalność: dyrygentura chóralna). Oba kierunki ukończył z wyróżnieniem. Laureat nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dla studentów uczelni artystycznych za wybitne osiągnięcia w twórczości artystycznej.
Aktualnie związany z Filharmonią im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, w której od 2014 roku do dziś zadyrygował blisko 50 koncertów. Z Orkiestrą tą dokonał również nagrania audiobooka opartego na spektaklu „Góra-dół – być jak Karłowicz" z muzyką Mateusza Ryczka oraz zorkiestrowanego i zaaranżowanego przez Mateusza Czarnowskiego utworu dokumentalnego Małgorzaty Goliszewskiej, który był odtwarzany podczas wystawy „Force Field", towarzyszącej Biennale w Wenecji. Poprowadził prawykonania utworów Piotra Klimka, Artura Cieślaka, Mateusza Ryczka oraz Krystiana Skubały. Dyrygował orkiestrami filharmonicznymi w Poznaniu, Szczecinie, Gorzowie, Zielonej Górze, we Lwowie i Kownie oraz Opery na Zamku w Szczecinie. Współpracował z wieloma znamienitymi artystami, grono których reprezentują m. in. Janusz Wawrowski, Jakub Jakowicz, Leszek Możdżer, Stacey Kent, Aga Zaryan, Paweł Steczek oraz Roland Szentpali. Norbert Twórczyński jest także pedagogiem Akademii Sztuki w Szczecinie.
1. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. Materiały prasowe „The Voice of Poland”
1. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. Materiały prasowe „The Voice of Poland”
2. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom warabida]
2. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom warabida]
3. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom_warabida]
3. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom_warabida]
4. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom warabida]
4. Bartosz Utracki – wokalista. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom warabida]
5. Zespół „Mysen”. Kacper Sendłak (od lewej), Bartosz Utracki, Oskar Kwaśnik. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom_warabida]
5. Zespół „Mysen”. Kacper Sendłak (od lewej), Bartosz Utracki, Oskar Kwaśnik. Fot. [Tomasz Kajszczarek, tom_warabida]
Bartosz Utracki ze Szczecina wygrał „Bitwę" w sobotnim odcinku programu „The Voice of Poland". Wokalista zaśpiewał w duecie z Julianną Olańską piosenkę pt. „Miłość Miłość" z repertuaru Krzysztofa Zalewskiego. Show z udziałem Bartosza możemy oglądać w programie 2. Telewizji Polskiej co sobotę od 12 września. Podczas jego pierwszego występu, na którym zaprezentował przebój Mrozu „Aura", fotele odwrócili Tomson i Baron oraz Edyta Górniak. Wokalista ostatecznie wybrał muzyków z „Afromental".
Bartek ma 26 lat i jak pisze: „(...) zajmuję się tylko muzyką. Tworzę projekt za projektem, wybrałem solową drogę. Choć nie lubię słowa artysta, to właśnie to słowo najlepiej mnie opisuje – na scenie weryfikuję siebie. Muzyka jest dla mnie czymś więcej, niż tylko chęcią zabawy – podchodzę do niej eksperymentalnie i profesjonalnie. Sam komponuję, syntezuję dźwięki i piszę teksty. A wszystko zaczęło się w wieku 15 lat, kiedy dostałem gitarę, na której sam zacząłem się uczyć grać. Ojciec zaraził mnie pasją do muzyki rockowej odkrywając pierwsze zespoły, takie jak: „Thin Lizzy", „Led Zeppelin", czy „The Beatles". Wiele z tych grup do dzisiaj pozostało moją muzyczną inspiracją. W liceum dołączyłem do pierwszego zespołu. Ogromną fascynacją był Frank Sinatra, nawet nie od strony muzycznej, a wizerunkowej. Jego pewność siebie na scenie, to coś, co nie pozwala na odwrócenie oczu od Niego. Cały czas próbuję rozwijać się jako muzyk, nieustannie poszukuję własnego brzmienia. Obecnie tworzę elektronikę w zespole MYSEN. Tę twórczość można usłyszeć i zobaczyć na kanale YouTube oraz na fanpage'u na Facebooku grupy „Mysen". To tu umieszczony jest m.in. pierwszy koncert zrealizowany na Pustyni Błędowskiej w ramach wydarzenia „Błędowska Dessert Sessions Music". Warto dodać, że Bartosz Utracki jest studentem Akademii Sztuki w Szczecinie na Wydziale Edukacji Artystycznej, specjalność jazzowa.
Po sobotnim (24.10.2020) zwycięstwie w „The Voice of Poland", z młodym artystą spotkała się Dorota Zamolska.
"Sweet Four". Fot. [Z archiwum zespołu]
"Sweet Four". Fot. [Z archiwum zespołu]
"Sweet Four". Fot. [Z archiwum zespołu]
"Sweet Four". Fot. [Z archiwum zespołu]
"Sweet Four". Fot. [Z archiwum zespołu]
"Sweet Four". Fot. [Z archiwum zespołu]
"Sweet Four". [Materiały prasowe "Sweet Four"]
"Sweet Four". [Materiały prasowe "Sweet Four"]
Zespół wokalny "Sweet Four" śpiewający a cappella oraz z akompaniamentem fortepianu rozpoczyna obchody 30-lecia istnienia. Kwartet kultywujący tradycje śpiewacze okresu międzywojennego oraz powojennego założył w 1991 roku znany śpiewak operowy, tenor Krzysztof Machowski. Zespół jest obecnie jedynym kontynuatorem twórczości ówczesnych rewelersów, takich jak: "Chór Dana", "Chór Juranda", "Chór Eriana", "Chór Czejanda" oraz "Comedian Harmonists". Brał udział w wielu programach kabaretowych m.in. w „Piwnicy pod Baranami" w Krakowie, „Piwnicy przy Krypcie", a także w Teatrze Polskim w Szczecinie oraz w wielu audycjach Telewizji Polskiej. "Słodka Czwórka" od kilku lat uczestniczy w corocznych Dniach Kultury Kresowej, gdzie wykonuje piosenki i pieśni należące do kultury kresowej okresu międzywojennego XX wieku. W bogatym repertuarze zespołu znajdują się także przeboje z filmów i kabaretów, Negro spirituals, utwory ludowe, pieśni patriotyczne i muzyka sakralna.
"Sweet Four" tworzą: Krzysztof Machowski (tenor), Alfred Schelenz (tenor), Adam Baran (baryton) i Zdzisław Zawadka (bas) oraz Jan Kępiński (pianista). Z artystami rozmawia Dorota Zamolska.
Logo akcji. Mat. Stowarzyszenie Cas Przestrzeń Tożsamość
Logo akcji. Mat. Stowarzyszenie Cas Przestrzeń Tożsamość
Jest ich ponad 40 - rosną w różnych częściach szczecińskiej nekropolii. Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość "...sadząc dęby, chce zachować w świadomości społecznej pamięć o postaciach ważnych dla powojennego Szczecina - artystach, naukowcach, duchownych i społecznikach, których groby w większości znajdują się poza szczecińskimi cmentarzami. Do tej pory drzewkami pamięci na szczecińskim cmentarzu upamiętnieni zostali m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, abp. Kazimierz Majdański, lekkoatleta Wiesław Maniak czy malarz Marian Nyczka." W tym roku posadzono jedno drzewo…
W dalszych planach jest również stworzenie na Cmentarzu Centralnym Skweru Zadumy. O Drzewkach Pamięci z inicjatorem akcji, Andrzejem Łazowskim rozmawiała Katarzyna Wolnik-Sayna.
1234567
fot. [WBPiCAK w Poznaniu]
fot. [WBPiCAK w Poznaniu]
24 kwietnia 2020 roku zginął tragicznie Arkadiusz Kremza - poeta związany z Mikołowem i grupą poetycką "Na Dziko". Zadebiutował w 1997 roku tomem wierszy "Bloki". W kolejnych latach powstawały "Hocki-klocki", "Brania" czy "Pukanie ziemi". Za tom "Wiersze z wody i żelaza" otrzymał w 2013 roku Nagrodę Otoczaka. Zajmował się również teatrem, był autorem scenariuszy teatralnych, prowadził działalność dydaktyczną w Teatrze Małym w Tychach. W wydawnictwie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu ukazał się pośmiertny wybór wierszy Kremzy z lat 1997-2020. Tom "Mokre szwy" zredagował przyjaciel i poeta Maciej Melecki. W posłowiu zauważa m.in., że Kremza był autorem fenomenalnej parafrazy, w której zawarł kwintesencję małostkowości i głupoty ludzkiego postrzegania Innego, pomieszczonej w tytułowym wierszu trzeciego tomu pt. Brania: „Jak cię widzą, tak się mylą”. [...] Jak każda znakomita poezja, przechodziła ona różne okresy i fazy, promieniując z tomu na tom treściami wypływającymi z bezpośrednich doznań oraz intelektualnych ostrych, nierzadko wielce kąśliwych, oznajmień odnośnie do turbulencji życiowych, jakie wywołuje w człowieku ślepy los – determinujący go niekiedy bardzo dotkliwie".

O poezji Arkadiusza Kremzy rozmawiać będą: Mariusz Grzebalski, Maciej Melecki i Konrad Wojtyła. Zapraszamy w niedzielę 1 listopada o 16.25.
fot. Teatr Lalek Pleciuga
fot. Teatr Lalek Pleciuga
"Bambi, opowieść leśna" - spektakl o życiu i przygodach małego, a potem dorosłego jelenia Bambi właśnie miał swoją premierę na deskach Teatru Lalek PLECIUGA. To historia opisana przez Felixa Saltena w 1923 roku o żyjących w lesie zwierzętach, wśród których jelenie stanowią grupę niemal arystokratyczną. Leśne życie opisane przez Saltena to nie sielanka. Obok miłych i pięknych chwil zdarzają się bowiem sytuacje pełne agresji czy wręcz tragedie, a zwierzęcy bohaterowie powieści zdają się być lustrzanym odbiciem społeczeństwa ludzkiego. Są wśród nich bohaterowie i tchórze, agresorzy i obrońcy, a cała powieść do złudzenia przypomina powstałą długo później historię z „Króla Lwa”.
"Początek nocy" - okładka płyty Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
"Początek nocy" - okładka płyty Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
"Początek nocy" Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
"Początek nocy" Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
W piątek (16 października) miała premierę nowa płyta Marii Sadowskiej "Początek nocy". Po długiej, bo 6 - letniej przerwie od ostatniego krążka wokalistka zdecydowała się nagrać album, który łączy różne muzyczne gatunki. Są tu spokojne ballady, piosenki taneczne i z elementami jazzu, a do współpracy zaprosiła min. Kayah i Leszka Możdżera.
Przypomnijmy Maria Sadowska pierwszy solowy album wydała w 1995 roku. "Początek nocy" to jej 12 krążek jeśli policzymy zarówno płyty solowe, jak i covery oraz soundtrack z muzyką do jej filmu "Dzień kobiet", bo Maria Sadowska to też reżyserka m.in. głośnej "Sztuki kochania" . Na styczeń przyszłego roku zapowiedziano premierę najnowszego "Dziewczyn z Dubaju" w jej reżyserii. O płycie i trochę o filmie z Marią Sadowską rozmawia Marzena Szóstak.